|
Interview
…
Głoszenie Dobrej Nowiny
czyli mowa o zespole Rytmy Dobrej Nowiny (RDN)
[Artykuł autorstwa Doroty Leń pochodzi ze «Żniwa» — czasopisma
Parafii pw. św. Jadwigi w Trzebnicy.]
RDN to zespół ewangelizacyjny,
który powstał w lipcu 2000 r. podczas Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach,
dzięki Ruchowi Młodzieży Salwatoriańskiej.
Pierwszy ich występ odbył się w październiku 2000 r. w ramach koncertu
„Tylko Jezus” we Wrocławiu, który został zorganizowany przez Piotra Dziemidowicza.
Zespół liczy ok. 25 osób z Trzebnicy i różnych części Polski
(m.in. z Wrocławia, Mikołowa, Oleśnicy, Lądka Zdrój, Warszawy). Opiekunem duchowym
RDN’u jest ks. Mieczysław Tylutki — dyrektor wspólnoty RMS’u.
W związku z tym, że w skład zespołu wchodzą ludzie mieszkający w różnych miejscach
w Polsce, w całości zespół spotyka się na koncertach oraz na warsztatach muzycznych,
które odbywają się raz lub dwa razy w roku. Warsztaty pomagają członkom zespołu
w podnoszeniu ich umiejętności muzycznych. Zespół przeżywa również zamknięte
rekolekcje wspólnotowe odbywające się w okresie adwentu i wielkiego postu.
RDN ma już za sobą wiele koncertów i występów, jako zespół
towarzyszy muzycznie na mszach, występuje podczas festynów parafialnych i przedsięwzięć
ewangelizacyjnych oraz spotkań wspólnoty RMS’u, np. na Forum w Dobroszycach
i na Festiwalu w Mikołowie. Mieliśmy również okazję wiele razy posłuchać zespołu
w Trzebnicy.
[…]
Redakcja „Żniwa” przeprowadziła wywiad z członkami zespołu
RDN: wokalistką — Gosią Pierzchałą, instrumentalistami — Kubą Szurkawskim
i Grześkiem Miśtą, technikiem — Krzyśkiem Lewandowskim i menadżerem — Olkiem Kowalskim.
Żniwo: |
|
Co jest główną istotą i celem zespołu,
poza śpiewaniem i graniem? Po co i dla kogo to robicie? |
Kuba Szurkawski: |
|
W ten sposób uwielbiam
Boga, oddaję mu hołd, jest to dla mnie forma modlitwy. Poczułem kiedyś, że mam
talent grania na perkusji, to Bóg mi go wskazał. Cały czas staram się rozwijać
ten talent, aby moja posługa była jeszcze lepsza. Dzięki zespołowi mam większy
zapał do modlitwy. W czasie koncertów modlę się głównie za tych, co przychodzą
na uwielbienia. |
Gosia Pierzchała: |
|
Przede wszystkim
chcemy głosić Chrystusa tym, co robimy i co chcemy robić w Kościele; traktujemy
to jako służbę, ale także jest to dla nas przyjemność.
Zespół jest też potrzebny każdemu z członków, do tego, żeby
się formować duchowo, znajdować swoje miejsce w Kościele. Chcemy również przekazywać
słowo Boże przez nasze teksty innym ludziom. Myślę, że to jest konkretna służba
w kościele, forma modlitwy i dorastania duchowego. |
Żniwo: |
|
Jak długo jesteście już w zespole? Czy
wstąpienie do RDN’u miało wpływ na wasze życie i zmieniło je? |
Krzysiek Lewandowski: |
|
Jestem w zespole
od 2001 r. Posługa w RDN’ie na pewno wpłynęła na moje życie — nagle
nabrało ono sensu. Zakręty na mojej drodze życiowej stały się łagodniejsze. |
GP: |
|
Posługuję w zespole od samego
początku jego istnienia. Dla mnie śpiewanie w RDN’ie ma kilka wymiarów. Jest
to duża przyjemność obcowania z ludźmi, których bardzo lubię; przez te 5 lat
wiele razem przeszliśmy. Najważniejszą kwestią jest jednak moje wzrastanie duchowe
oraz wzrastanie całej naszej wspólnoty. W RDN’ie odnajduję Pana Boga i tu chcę
wzrastać duchowo. Ważne jest też to, co robimy, że przebywamy razem, wyjeżdżamy
i mamy okazje wiele się nawzajem uczyć. |
Żniwo: |
|
Czy satysfakcjonuje was to,
co robicie w zespole, i czy to lubicie? Czy wolelibyście robić coś innego? |
KS: |
|
Myślę, że nikt nie
trafił do zespołu przypadkowo. Każdy robi to, co potrafi, i dlatego trafił w
takie miejsce. Każdy ma jakiś talent i powinien go realizować, a nie uciekać
przed nim. Dlatego mnie to satysfakcjonuje. |
GP: |
|
Jestem zadowolona
z tego, co robię. Lubię działać w taki sposób i tu widzę swoje miejsce. |
KL: |
|
Oczywiście lubię to
robić. Bóg ma swoją koncepcję i plany co do mojego miejsca w RDN’ie. I niech
tak pozostanie, bo ze śpiewem idzie mi znacznie gorzej niż ze zwijaniem kabli
(hihi). |
Żniwo: |
|
Większość Waszych koncertów
od strony widowni wygląda bardzo profesjonalnie. Jak wyglądają one z Waszego
punktu? |
Olek
Kowalski: |
|
Zdaje się, że punkt widzenia osoby z Zespołu, która podczas koncertu nie
śpiewa ani nie gra, ani nawet nie „ustawia” dźwięku, nie jest zbyt interesujący, ale tym bardziej ucieszyłem się na Twoje pytanie… Tzw. menadżer na
pewno w pierwszym rzędzie stara się o to, aby koncert się ZACZĄŁ, a następnie
uważnie pilnuje, aby także się… SKOŃCZYŁ. I to w odpowiednim momencie! Ciężar
jego pracy znajduje się grubo przed rozpoczęciem występu oraz przeważnie długofalowo
po nim.
Sam przebieg koncertu jest czasem modlitwy, ale nie zawsze
takiej skupionej jak podczas liturgii czy osobistego stawania przed Bogiem "w
swojej izdebce". Zespół modli się na scenie swoją piękną muzyką, rytmami, harmonią,
tańcem, SŁOWEM… Akustyk, technik, menadżer, duszpasterz Zespołu oraz przyjaciele —
oni modlą się radością słuchania na żywo swoich sióstr i braci z Zespołu, identyfikują
się z ich modlitwą, czasem wyłapują potknięcia, a będąc pośród odbiorców
lepiej widzą, czy Zespół „łapie kontakt” i pobudza słuchaczy do wspólnej modlitwy,
co z kolei w efekcie umożliwia późniejszą refleksję nad całością. |
KL: |
|
Już podczas samego
koncertu mam mniej pracy, gdyż do mnie należy rozstawienie sprzętu przed i złożenie
po koncercie, a podczas koncertu wychwalam Pana. |
GP: |
|
Każdy koncert ma wymiar
duchowy. Aby na scenie między nami była jedność, modlimy się przed koncertem,
staramy się, aby każdy z nas był w stanie łaski uświęcającej. Każdą pieśnią można
się modlić za konkretne osoby w konkretnych intencjach. Są jeszcze sprawy organizacyjne:
wspólne próby, ćwiczenia, dbanie o sprzęt. |
Żniwo: |
|
Zespół jako wspólnota uczestniczy
w warsztatach muzycznych. Co jest ich głównym celem, co na nich robicie i jak
wpływają one na proces tworzenia muzyki? |
KS: |
|
Kiedyś na warsztaty
zapraszaliśmy kogoś, kto zna się na muzyce, kogoś, kto był naszym „przewodnikiem”
muzycznym. Nabraliśmy trochę pokory, dystansu i innego spojrzenia na nasze granie.
Od jakiegoś czasu sami ćwiczymy między sobą: chór i instrumentaliści. Sami także
tworzymy nowe utwory — na ostatnich warsztatach w Moszczenicy powstał nowy utwór
„Otwórz serce”. Warsztaty to jedyna szansa, poza koncertem, aby spotkać się z
całym zespołem. |
GP: |
|
Jest to czas bycia
razem, czas modlitwy i prób. Przygotowujemy wtedy materiał — zmieniamy coś w
starych utworach, tworzymy nowe i doskonalimy to, co mamy.
Na warsztatach mamy również czas na rozrywkę i przyjemności
np. wspólne gotowanie. |
Żniwo: |
|
Czym są dla was rekolekcje
wspólnotowe? Co jest ich głównym celem i jak wpływają na waszą formację duchową? |
GP: |
|
To czas odnowy, czas
odbudowania naszych intencji, naszej motywacji do bycia w zespole, na tym najczęściej
się skupiamy. Jest to okazja, by modlić się razem, rozmawiać o rzeczach ważnych
i trudnych dla zespołu. |
KS: |
|
Rekolekcje to ćwiczenie
ducha. Odbywają się też czasem przy okazji warsztatów. |
Żniwo: |
|
Jakie zmiany zaszły w RDN’ie
poza kadrowymi. Jak zespół sobie radził z momentami zniechęcenia i wątpliwości? |
Grzesiek
Miśta: |
|
Podoba
mi się to, co podkreślił Mate.O podczas ostatniego koncertu w Trzebnicy. Bóg
jest ojcem, jako ojciec ma prawo wychowywać swoje dzieci. I mam nadzieję, że
RDN jest także takim Bożym pragnieniem, i że Bóg wychowuje nasz zespół. Dużą
trudnością dla zespołu jest to, że nie jesteśmy muzykami. Staramy się być wspólnotą,
a to jest bardzo trudne zadanie. Myślę, że tym, co bardzo pomaga zespołowi trwać,
są rekolekcje. Jest to okazja do skonfrontowania wątpliwości, do weryfikacji
motywacji, do kolejnego przypomnienia sobie, kim jest Ten, któremu chcemy służyć |
Żniwo: |
|
Członkowie RDN’u to ludzie
mieszkający w całej Polsce. Czy trudno jest Wam się spotkać na próbach? Kiedy
się spotykacie? Czy dużo czasu i pracy wkładacie w przygotowanie? |
GP: |
|
Jest coraz trudniej
nam się spotkać. Ci, którzy mieszkają w pobliżu, spotykają się raz na tydzień
lub raz na dwa tygodnie. W całości jest ciężko, bo trudno jest znaleźć odpowiedni
termin, żeby wszystkim pasował. Głównie spotykamy się w całości przed koncertami.
Myślę, że za mało wciąż wkładamy pracy w zespół, powinniśmy
zaangażować się w to bardziej, żeby to, co robimy, było nie tylko przyjemnością,
ale też dobrze brzmiało. |
Żniwo: |
|
Na stronie RDN’u można przeczytać,
że czerpiecie inspiracje z dobrych źródeł. Z jakich? |
GM: |
|
RDN nie jest zespołem
profesjonalistów na co dzień utrzymujących się z muzyki, staramy się, by to,
co tworzymy, miało jak najbardziej profesjonalne brzmienie. Do tego potrzebna
jest, oprócz dobrego sprzętu, właściwa wrażliwość muzyczna, która kształtuje
się m.in. podczas słuchania muzyki. Dla mnie dobre źródło inspiracji muzycznej
to takie, które jest oparte na profesjonalnym warsztacie i pozytywnym, spójnym
przekazie. Ja na przykład całkiem niedawno zachwyciłem się najnowszą płytą Georgea
Bensona „Irreplaceable”. To zaskakująca dla znawców Bensona płyta, z zupełnie
nowym brzmieniem i bardzo jasnym przekazem: Boża miłość jest niezastąpiona. |
KS: |
|
Dobrym
źródłem jest muzyka chrześcijańska — amerykańska i polska.
Dla mnie jako perkusisty to moi idole perkusiści,
na których się wzoruję. |
Żniwo: |
|
Jakie sukcesy odniósł RDN? |
GM: |
|
Zamiarem zespołu nie
są sukcesy pierwszych miejsc na festiwalach i koncertach, tylko takie na których
nam zależy: umacnianie ludzkiej wiary, więzi z Chrystusem, szerzenie Dobrej Nowiny.
Owoce tych działań są w ludzkich sercach. Trudno jest czasami je dostrzec, zweryfikować.
Bóg jest Tym, który przenika ludzkie serca. |
Żniwo: |
|
Jakie plany przed Wami? Kiedy
możemy spodziewać się pierwszej płyty Rytmów Dobrej Nowiny? |
GM: |
|
Pięć lat wspólnego
grania to wystarczający okres czasu, by go podsumować nagraniem płyty. Bardzo
chcielibyśmy uczynić to w przyszłym roku. Widzimy dużo trudności, m.in. finansowych.
Wierzymy jednak, że jest to możliwe. Nie chcemy robić nic na siłę. Prosimy wszystkich
o modlitwę w intencji zespołu. A jeśli ktoś zna sponsora, który chciałby pomóc
zespołowi w zarejestrowaniu materiału w studio, gorąco zachęcamy do kontaktu
z nami. |
Ich koncerty, utwory pomagają również nam w uwielbianiu Pana
Boga oraz w modlitwie. Powinniśmy się cieszyć, że żyjemy tuż obok ludzi z tego
zespołu i że możemy czerpać od nich wiele pozytywnych wzorów.
Całemu zespołowi życzymy sporo sił i wytrwałości na dalsze lata
wyczerpującej pracy i oczywiście czekamy na płytę — i to nie jedną.
Dorota Leń
Come, listen to us, think about it — and pray together with us!
|